niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 17.

Rozdział 17. - "Nie wszystko idzie zawsze po naszej myśli..." 

[...]

Siedziałam w kuchni z Rydel kiedy nagle do kuchni wparował Riker. 
- Hhej dziewczyny. - zaczął.
- No cześć. - odpowiedziałyśmy chórem. 
- Co się stało ? - spytała Rydel.
- Yy. Nic.. No bo. Ja. Ja ten.. No. Przyszedłem po sok ? Yy. Tak po sok. - jąkał się blondyn.
- Riker. Ty coś kręcisz. - powiedziałam.
- Ja ? Pff. Wydaje ci się. Nic nie kręcę. Po prostu przyszedłem się napić wody..
- Serio ? Przed chwilą chciałeś sok.
- Ale zmieniłem zdanie. To wy sobie tutaj rozmawiajcie w spokoju, a ja już uciekam.. - nalał sobie wody i wyszedł. 

- Ej, co mu się stało ? - spytałam. 
- Czasami ma takie odpały. To u niego normalne. Dobra. Koniec z moim rodzeństwem. Opowiadaj co u ciebie. Długo nie rozmawiałyśmy...
- Wszystko ok.
- Kochana. Oszukiwać to możesz chłopaków. Ja wszystko widzę. Powiedz mi co się stało. Widzę, że coś cię męczy..
- Myślałam, że nie zauważysz. 
- Jestem twoją przyjaciółką. Takich rzeczy przede mną nie ukryjesz. Mów.
- Naprawdę chcesz wiedzieć ? 
- Tak. Opowiadaj.
- Hmm. Co u mnie ? Nudna, szara rzeczywistość. Masakra. To chyba jest najgorszy okres w moim życiu. 
- Czemu tak mówisz ? Co się stało ? 
- Ah.. Szkoda gadać. 
- No opowiadaj. Mam czas.
- Ok. A więc tak. W szkole masakra. Wszystko mi się wali. Same problemy. Wszystko mi się wali. Cały czas się kłócę z rodzicami.. Nie mogę znaleźć pracy. No i jeszcze Ross.
- Kochana moja. Tak mi przykro.. Wszystko jeszcze będzie dobrze.
- Taa. Ciekawe kiedy ? Czy ja na prawdę zasługuję na to wszystko ? Bóg mnie nie oszczędza..
- Kiedy ? Jak najszybciej. Uwierz mi. Nie smutaj, bo ja też za chwilę zacznę a wtedy będzie naprawdę źle.. I uśmiechnij się. To jest rozkaz !
- Tak jest panie generale ! - zaczęłyśmy się śmiać.
- No i od razu ładniej wyglądasz z uśmiechem na ustach.
- Cieszę się.
- To co porobimy ?
- Nie wiem. Szczerze to nie mam na nic ochoty..
- Jak to nie ? 
- No nie..
- Ja mam pomysł. 
- Ciekawe jaki..
- A taki, że idziemy na zakupy. To zawsze dobrze działa na dziewczyny.. -powiedziała z uśmiechem blondynka.
- No ok. Podoba mi się ten pomysł. - poczułam, że dzwoni mi telefon. - Um. Rydel to Olivia. Może tez z nami iść ? Ostatnio bardzo ją zaniedbałam, jako przyjaciółkę. 
- No pewnie. Będzie nam raźniej..

*rozmowa telefoniczna*

- No hej Olivia. - powiedziałam. 
- Cześć kochana. Widzę, że ty już od rana na wagarach..
- Jakich wagarach ?
- No przecież dzisiaj jest dzień wagarowicza.
- A no fakt. 
- To jak ? Gdzie jesteś ?
- Yy. U Rydel.
- Ahaa.
- No. A może chcesz iść z nami na małe zakupy ?
- Pewnie. 
- To może przyjdziemy po ciebie, co ?
- No ok.
- A gdzie teraz jesteś ? 
- U siebie. 
- Ok. To będziemy za małą godzinkę..
- Super.
- Buziaki..
- No pa pa. 


- I jak ? Pójdzie z nami ? - spytała Rydel.
- Tak. 
- Super. No to na co czekamy ? Jedziemy. 
- Tak, tylko muszę iść do domu się przebrać...
- Ok. Ja też bym musiała się przebrać. To jak ? Za 10 minut u mnie ?
- Świetnie. 

*

Po chwili byłam już w swoim domu. Myślałam, że nikogo nie ma w domu, ale myliłam się. Na moje nieszczęście była mama.. Ostatnio moim zdaniem coś dziwnego się z nią stało.. Zaczęła mnie kontrolować i w ogóle...

- Alexandro Jons, czy ty czasem nie powinnaś być w szkole ? - spytała.
- Yy. No powinnam, ale dziś jest dzień wagarowicza..
- No to co, że jest dzień wagarowicza ?  
- No to, że nie ma lekcji i w ten dzień możemy wagarować.. A poza tym, to ty nie wagarowałaś w moim wieku ? 
- No dobra. Ale pamiętaj, że te wagary są twoimi ostatnimi. Od poniedziałku idziesz do szkoły i nie opuszczasz żadnej lekcji do końca roku szkolnego. Zrozumiano ?
- No. 
- Co "no" ? Odpowiada się "tak". A tak na marginesie,  to czy wiesz, że wczoraj przyszło pismo od dyrektora. Są w nim napisane wszystkie twoje oceny i opuszczone lekcje.. Wiesz ile masz jedynek ? 
- No ile ?
- 15. Masz mi je wszystkie poprawić. I przypominam ci moja panno. Nie zlewaj szkoły, bo do końca życia będziesz ulice zamiatać i ja ci to obiecuję. A jak się ta cała sytuacja nie poprawi, to nie będziesz nigdzie wychodzić po szkole. Do szkoły będę cię zawozić i po ciebie przyjeżdżać. No i oczywiście każę ci zerwać wszystkie twoje kontakty z Lynch'ami. Dotarło ?
- Tak. 
- No ja myślę.
- Mogę już iść ?
- Proszę. A tak w ogóle to gdzie się wybierasz ?
- No z Rydel i Olivią jedziemy na zakupy..
- O której wrócicie ?
- No jak nam się znudzi.. Zresztą mam telefon. 
- Niech ci będzie. Ale przed 20.00 masz być w domu.
- Tak, tak.. - odpowiedziałam i poszłam do siebie się przebrać..


Otworzyłam szafę i nie wiedziałam, co wybrać... Po długich namyślaniach wybrałam to : 



Włosy spięłam w kucyka i wyszłam z domu. Rydel już na mnie czekała..

- No co tak długo ? - spytała.
- Ee. Długa historia.
- No co się stało ?
- Jednym słowem rodzice, a tak dokładniej to mama.
- Aa.. To w takim razie nie wnikam. - powiedziała Rydel i odjechały..

Po 20 minutach były już u Olivii.


*trzy godziny później w domu Lynch'ów*


Rocky siedział na kanapie jedząc chipsy i oglądając telewizję, Stormie gotowała coś w kuchni, Mark był w garażu a Rydel wyszła gdzieś z Ellingtonem. Riker grał na gitarze w swoim pokoju kiedy nagle zadzwonił telefon

- Halo ? - powiedział Riker.
- No cześć braciszku. Jak tam się sprawy miewają ?
- Narazie dobrze. Dziewczyny poszły na zakupy. 
- To ok. Tylko nie zapomnij przywieźć Vanessy.
- Tak, tak. Wiem. Pamiętam. Mam dobrą pamięć w porównaniu do ciebie.
- To się ciesz mądralo. Um. Riker.
- Co ?
- Mógłbyś tutaj przyjechać ? Nie radzę sobie..
- Ross z czym ty sobie znowu nie radzisz ?
- No z tym wszystkim. Nie mów nic tylko przyjedź.
- Niech ci będzie.
- To przyjedziesz ?
- Tak. Nie chcę, żebyś znowu coś spieprzył..
- Fajnie. 
- Ej. Ross.
- Tak ?
- A w ogóle to gdzie ty jesteś ?
- Na plaży w tym sekretnym miejscu, co nam tata pokazywał jak byliśmy jeszcze mali..
- Dobra. - odpowiedział Riker i się rozłączył..


Blondyn odłożył gitarę i bez słowa wybiegł z domu. Wsiadł do swojego samochodu i odjechał.


*

Po 15 minutach był już na miejscu i poszedł w wyznaczone przez brata miejsce.

- Coś ty znowu małolacie nawywijał ? - spytał się Riker.
- Po pierwsze nie małolacie, dobrze. A po drugi to nic złego nie zrobiłem..
- Ah tak. To po co dzwoniłeś po mnie ? 
- No, bo zanim przyprowadzisz tutaj Vanessę, to chciałbym, żebyś to zobaczył i ocenił..


- I jak ? - spytał Ross.
- Wow.
- Wiedziałem, że ci się spodoba. - odpowiedział z triumfem w głosie.
- No dobra. Zwracam honor. Tym razem się postarałeś i niczego nie spieprzyłeś. 
- No widzisz. 
- Można ? Można. Pomóc ci tutaj jeszcze ?
- Nie. Chyba wszystko jest gotowe. 
- Jesteś pewien ? 
- Tak. 
- No coś mi się nie wydaje..
- Co masz na myśli ?
- Ciebie. Wyglądasz okropnie. - No faktycznie. Muszę jechać do domu się umyć i przebrać.
- Doskonały pomysł. To jak ? Jedziesz ze mną ?
- Nie. Niby jak bym wrócił ? 
- No fakt. To chodź. Dziewczyn pewnie jeszcze nie będzie.
- A tak w ogóle to która godzina ? 
- Moment.. 16.28 a czemu pytasz ?
- Tak tylko. Chodź. Jedziemy, żeby być przed dziewczynami. 

Wsiedli do samochodów i odjechali. 


*

Po kwadransie byli już na miejscu. 
Ross poszedł do siebie, aby wziąć prysznic, a Riker usiadł sobie przed domem na ławce i czekał na dziewczyny, które po chwili przyszły.

- Hej Riker. Co ty tutaj tak sam siedzisz ? - przywitała się Vanessa.
- A tak jakoś wyszło. Czekam na Rocky'ego. 
- Czemu ? - spytała Rydel.
- A no bo nie było mnie w domu i oni wyszli, a ja zapomniałem kluczy.. No i on ma mi je przywieźć. 
- Ciekawie.. A to dlaczego pali się światło w łazience Ross'a ?
- Nie wiem. Może znowu zapomniał zgasić. Jak to on.
- No może. No nic. W takim razie idziemy do mnie. - powiedziała Van.
- Um. Van. Możemy chwilkę pogadać ? - spytał blondyn.
- Jasne. - odpowiedziała. - Dziewczyny idźcie do mnie, a ja zaraz wrócę..
- No ok. - odpowiedziały chórem.
- Słucham Riker. O czym chcesz pogadać ?
- Mam prośbę. 
- No słucham.
- Ubierz się ładnie i przyjdź do mnie o 17.30.
- Ahaa. A po co ?
- Dowiesz się. Ale zrobisz to dla mnie ?
- Niech ci będzie. A powiedz mi jedno. Z tym domem to była ściema nie ?
- Yy. No tak. Musiałem coś wymyślić, żeby porozmawiać z tobą na osobności..
- Haha. Ok. To mówisz o 17.30 ?
- Tak. Będziesz ?
- Będę. 
- Świetnie.


Vanessa poszła do siebie, a Riker wprost do pokoju Ross'a.


- I jak ? Udało ci się wszystko załatwić ? - spytał Ross.
- Na twoje szczęście tak. Tylko jedź już, bo mogą w każdej chwili przyjść. Na razie są u Van, ale moim zdaniem długo tam nie pobędą..
- Ok. Już jadę. I jak wyglądam braciszku ?
- Nie zgrywaj się.
- Haha.
- Może być ?
- Może, może. Jedź już. 
- Tak, tak. 
- Tylko ostrożnie. Nie szarżuj. 
- Dobrze. Pojadę powoli. 
- Jak dojedziesz to napisz, a jak nie napiszesz to wyjeżdżam o 17.30.
- No co ty. Zdążę do tego czasu..
- No ja myślę.
- Dobra. Trzymaj kciuki. 
- Jasne. - powiedział Riker i obaj zaczęli się śmiać.
- A teraz tak na poważnie.. Wiesz wszystko ? - spytał Ross.
- Tak. Wiesz co ci powiem..
- No mów. 
- Strasznie się denerwujesz. Wyluzuj..
- Łatwo ci powiedzieć. Ale rzeczywiście. Denerwuję się jak bym szedł na swoją pierwszą randkę.
- Haha. Nie wątpię. Masz wszystko ?
- Yy. Chyba tak. A kwiaty ? Kurde.. Zupełnie zapomniałem o kwiatach.
- Spokojnie sklerotyku. Starszy brat o wszystkim pomyśli..
- Dzięki, że mi pomagasz. Bez ciebie nie dał bym sobie rady..
- W to nie wątpię. Ale już idź, bo dziewczyny chyba idą..
- Faktycznie. Jadę.
- Tylko powoli. Nie spiesz się..
- Tak. Dzięki za rady.. Pa. - powiedział Ross i wybiegł z domu.


*z perspektywy Riker'a*

Siedziałem w pokoju i słuchałem muzyki, kiedy nagle spojrzałem odruchowo na zegarek.. Dochodziła 17.30. Spojrzałem w lustro i powiedziałem do siebie :

" Co ja robię ? Jaki ze mnie idiota. Właśnie wiozę swoją wymarzoną dziewczynę na randkę do mojego brata.. Kurde. Jaki ja jestem głupi ! No ale cóż. Słowo się rzekło.."

Po chwili byłem już koło swojego samochodu. Czekała już tam na mnie Vanessa. Piękna jak zawsze.

- No hej piękna ! - powiedziałem.
- Cześć Riker. To gdzie jedziemy ?
- Zobaczysz. Wsiadaj..
- No dobrze, chociaż nie powinnam. 
- Dlaczego ?
- Mam chłopaka. 
- Ale on się nie obrazi. Jestem tego pewien. 
- No dobrze. Niech ci już będzie.

Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.. 


*

Jechaliśmy w ciszy, kiedy nagle odezwała się Vanessa :

- Riker spójrz tam. Co to za zbiorowisko służb ratowniczych ?
- Myślę, że chyba wypadek. A czemu się tym interesujesz ?
- Bo on.. Znaczy tan samochód wydaje mi się znajomy..
- Nie przejmuj się tym. Dużo ludzi ma takie samochody..
- Może i masz rację..
- No i jesteśmy na miejscu.. 

Wysiedliśmy i poszliśmy w miejsce, gdzie miała być kolacja. Wysłałem Ross'owi sms'a, że już jesteśmy, ale nie odpisywał.. 


- Riker ! Jak tu pięknie. Ty to wszystko sam dla mnie przygotowałeś ?
- Nie.
- A kto ci pomagał ?
- Nikt.
- Jak to ?
- No tak. Nikt mi nie pomagał, bo to nie ja przygotowałem to wszystko..
- A kto ?
- Ross.
- Ross ? 
- Tak. To dlaczego go tutaj nie ma ? I w ogóle, to co się tutaj dzieje ? Możesz mi to jakoś wytłumaczyć ?
- Już tłumaczę.. Ross chciał ciebie przeprosić za wszystko, co zrobił źle w stosunku do ciebie. Dlatego przygotował to wszystko.. Napisałem mu przed chwilą, że już jesteśmy, ale mi nie odpisuje.. Kompletnie nie wiem, co się z nim dzieje. Zaczynam się o niego niepokoić...
- Riker. Dlaczego on mi nic nie powiedział ? 
- Bał się, że nie będziesz chciała go znać, przez to, co zrobił..
- On jest taki kochany. Chodź poszukamy go, bo naprawdę się niepokoję..
- Ok. Ja pójdę na północ, a ty na południe. Spotykamy się tutaj za 15 minut.. A i najważniejsze. Masz telefon ?
- Tak. 
- To idziemy. Za 15 minut koło ogniska..


Świetnie.. - powiedziałem do siebie. - Znów wszystko dzieje się wokół Ross'a. Co on ma, czego ja nie mam.. Grr. 


Po 15 minutach spotkaliśmy się przy ognisku.

- I jak ? - spytałem.

- Nie ma.
- Ja też go nie znalazłem..
- I co teraz ?
- Nie wiem. Kompletnie nie wiem, co robić.. 
- Riker ja się boję o niego..
- Wiem. Poczekaj. Zadzwonię do mamy. Może się wrócił po coś do domu.. Usiądź tutaj, a ja zadzwonię.
- Dobrze.
- Tylko nie płacz. Wszystko będzie dobrze..
- Jesteś tego pewien ?
- Tak.

"Mam taką nadzieję." - powiedziałem sobie w myślach i zadzwoniłem do rodziców..









Witajcie kochani ! Jest już ten oto 17. rozdzialik. Dla mnie jest trochę dziwny.. Ale to pozostawiam już do waszej opinii. Przepraszam Was bardzo za to, że ostatnio dodaję coraz rzadziej rozdziały.. Dzieje się to dlatego, że nie mam czasu. Czasami brak weny. Ale głównie to przez brak czasu. W szkole mam dosłownie młyn. Egzaminy mam dokładnie od dziś za miesiąc i wszyscy nauczyciele "gonią" z materiałem. Ciągle szkoła, szkoła i szkoła. Mam masę nauki. Także przez ten miesiąc rozdziały nie będą pojawiały się regularnie. Myślę, że uda mi się coś napisać w wolnym czasie. Mam nadzieję, że się nie będziecie gniewać. ;) Czekam na Wasze komentarze, które bardzo motywują. ^^

To chyba tyle, co chciałam Wam przekazać. Aa. Prawie bym zapomniała. Pytanka. A więc tak :
- Jak myślicie, co się stało z Ross'em ?
- Czy Riker w końcu odpuści sobie Vanessę ?
- Czy Ross się odnajdzie ?
- Czy Vanessa wybaczy Ross'owi ?
Do następnego razu. :*
Kocham Was. <3 <3

Nie chciał mi się załadować zwiastun nowej piosenki R5, ale łapcie link <3 :

https://www.youtube.com/watch?v=N3ybhbRcNsk



Ostatnio zakochałam się w taj piosence *.* 



`Becia`

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 16.

Rozdział 16. - It didn't happen really !

[...]

Kiedy weszliśmy do salonu nie mogłam uwierzyć, że to widzę. Ell całował się z Rocky'm, a Ross z Paulą.. Kiedy to zobaczyłam łzy zaczęły mi lecieć strumieniami. Stałam chwilę bez ruchu, po czym wybiegłam z domu Lynch'ów i pobiegłam do siebie. 
W mgnieniu oka byłam w swoim pokoju. Położyłam się na łóżko i zaczęłam coraz bardziej płakać..


*w tym samym czasie u Lynch'ów*

- Ross ty debilu !! - krzyczał Riker. - Jak mogłeś to jej zrobić ? Zabiję cię! Rozumiesz..
- Riker. Uspokój się. - wtrąciła Delly. - On jest pijany i nie kontaktuje..
- No właśnie. Jest pijany ! Może jak ma takie jazdy po alkoholu to nie powinien pić !!
- Ale.. ale... To nie tak. To był zakład - wymamrotał Ross.
- Zamknij się ! Jak wytrzeźwiejesz to wtedy sobie porozmawiamy.. - krzyknął Riker i wybiegł z domu.
- Rydel, kochanie co się stało ? - spytał Ell i zasnął na stole.
- Ty też się zamknij. Alkoholicy jedni.. Grr. - powiedziała Rydel. - I kto to teraz posprząta ?? No tak. Jak zawsze nie ma chętnych.. 


*

Kiedy Rydel ogarnęła ten cały bałagan postanowiła pójść do Vanessy zobaczyć jak się czuje. 
Zapukała do drzwi, ale nikt jej nie otwierał, więc postanowiła wejść do środka. Wszędzie było pusto. Poszła na górę. Drzwi do pokoju brunetki były lekko uchylone. Podeszła do nich i miała już wejść, ale coś ją zatrzymało. To, co tam zobaczyła i usłyszała kompletnie ją zamurowało.. A mianowicie zobaczyła zapłakaną Vanessę w objęciach Riker'a.

- Już nigdy nie pozwolę na to, żebyś płakała przez takiego dupka jak Ross. - powiedział Riker.
- Dziękuję. Jesteś taki kochany.
- Wiem. 
- A zostaniesz ze mną ? Nie chcę być dzisiaj sama..
- No jasne. Co to w ogóle za pytanie.. - oznajmił blondyn z uśmiechem na ustach i ponownie przytulił dziewczynę.

Rydel chwilę patrzyła na tą scenę, po czym się 'ocknęła' i postanowiła wrócić do domu. Zamknęła drzwi na klucz, bo wiedziała, że Riker nie wróci na noc. Weszła na górę i pomaszerowała od razu pod prysznic. Po kąpieli przebrała się w piżamę, stanęła przed lustrem i powiedziała do siebie : Co za idiotyczny, zwariowany i dziwny dzień ! po czym położyła się spać..

*kilka chwil wcześniej u Vanessy*

Leżałam sobie na łóżku płacząc w poduszkę. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do mojego pokoju.. Wstałam gwałtownie z łóżka i zobaczyłam Riker'a.

- Riker ! Wiesz jak mnie przestraszyłeś.. - krzyknęłam.
- Wiem. Przepraszam. Nie chciałem ciebie przestraszyć. 
- Ok, ok. Nie przepraszaj mnie. Po ci tutaj przyszedłeś ? - burknęłam.
- Chciałem zobaczyć jak się czujesz. No i oczywiście przyszedłem czuwać nad tobą, żebyś nie zrobiła nic głupiego, póki twoich rodziców nie ma..
- Super ! Czuję się świetnie, rewelacyjnie, zajebiście. To chciałeś usłyszeć ? A teraz wyjdź chcę być sama..
-  Dobrze, ale najpierw muszę coś zrobić. - powiedział blondyn. Zaczął się do mnie przybliżać i.. pocałował mnie ! Sparaliżowało mnie chwilowo..
- Yy. Riker. - wymamrotałam.
- Dobrze już wychodzę. 
- Nie. Chciałam powiedzieć, żebyś został ze mną. Rodziców ani Max'a nie ma. Nie chcę być dzisiaj sama. 
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - powiedział blondyn i przytulił mnie.
- Ja też. 
- Chodź zrobię ci gorącą czekoladę i potem może obejrzymy jakiś film. Co ty na to?
- Super. Dziękuję.
- Za co mi dziękujesz ?
- Za to, że jesteś przy mnie i tak się mną opiekujesz. 
- To jest mój obowiązek. 
- Jak ja się cieszę, że mam tak wspaniałego przyjaciela.. Um. Riker..
- Tak ? 
- Czy możesz jutro sam odwieźć Paulę, bo ja chyba nie dam rady.
- Pewnie. Nie ma sprawy.
- Kochany jesteś.
- Wiem. 

Zaczęliśmy się śmiać. Zeszliśmy razem do kuchni. Zrobiliśmy gorącą czekoladę, a potem włączyliśmy sobie jakąś komedię romantyczną. Z Riker'em czułam się tak jakoś inaczej niż z Ross'em. Czułam się taka wyjątkowa..

*następny dzień*


Obudziłam się koło 10.00. Zaczęłam się szybko ubierać. W pewnym momencie odruchowo spojrzałam na kalendarz. Cholera ! Przecież dziś jest niedziela. Głupia ja ! Zeszłam na dół zobaczyć, czy Riker jeszcze śpi. Łóżko było zaścielone. Nie było go. W salonie na stole zobaczyłam małą karteczkę :

Tak jak chciałaś zaraz jadę z Paulą na lotnisko. Nie chciałem ciebie budzić. Zrobiłem ci małe śniadanko. Mam nadzieję, że będzie zjadliwe. Przyjdź do nas później. Napisz do mnie lub zadzwoń  jak wstaniesz. Czekam.
                              ~Riker.

Aww. Jakie to słodkie z jego strony - powiedziałam. Zjadłam to, co mi przygotował. Musiał wyjść niedawno, bo było jeszcze ciepłe. Nie wiedziałam, że on tak świetnie umie gotować. Byłam pod wrażeniem. Po śniadaniu postanowiłam zadzwonić do niego i podziękować. 

- No hej Vanessa. Wstałaś już ?
- Hej. Tak. Dziękuję Ci, za takie przepyszne śniadanko. Nie wiedziałam, że tak wspaniale gotujesz. 
- Ja ? No chyba mnie z kimś pomyliłaś. To tylko naleśniki. Od Delly się nauczyłem.
- Tak, tak. Tłumacz się. 
- No naprawdę. Hehe.
- Mhm. No nic. Nie przeszkadzam ci. Do zobaczenia później.
- Do zobaczenia. Przyjdziesz dzisiaj ?
- Nie wiem. Zobaczę. Może wieczorem.
- Ok. Mam nadzieję, że przyjdziesz. Pa.
- Pa.


Rozłączyłam się i usiadłam przed telewizorem. Myślałam, myślałam i doszłam do wniosku, że długo nie rozmawiałam z Olivią. Zadzwoniłam do niej.

- Hej Olivia.
- No cześć Vanessa. Długo się do mnie nie oddziaływałaś. 
- Fakt. Dłuugo. Może to nadrobimy ? Co ty na to ?
- Świetnie. To może za 20 minut u mnie ?
- Ok. Będę. 
- To się widzimy. Czekam.
- Tak. Paa.
- Pa.

Wyłączyłam telewizor i poszłam na górę, aby się ubrać, bo byłam jeszcze w piżamie. Otworzyłam szafę i nie wiedziałam, co ubrać. Po jakimś czasie zdecydowałam się na to :



Zakluczyłam dom i poszłam do Olivii. 


*u Lynch'ów*

Wszyscy w kuchni jedli śniadanie. Brakowało tylko Riker'a. Po chwili blondyn wszedł do pomieszczenia i spojrzał na wszystkich..

- Ross jak zjesz to przyjdź do mojego pokoju. Musimy pogadać. - powiedział i wyszedł.

- Co mu się stało ? - spytał Ross.
- A co miało się stać ? - rzucił Ell.
- Co się miało stać ? Wczoraj wieczorem ty Ell całowałeś się z Rocky'm a ty Ross z Paulą. To się stało. - wtrąciła Rydel.
- Yy. Że co ? Nie no. Wrabiasz nas teraz. - powiedział Rocky.
- Wcale nie. Jak chcesz to spytaj się Riker'a albo Vanessy. Tylko my w trójkę byliśmy trzeźwi, a wy jak zawsze - pijani.
- Ej, ej. Bez takich ! - krzyknął Ross.
- Ale to prawda. Zapytaj się go. - powiedziała Rydel.
- Ok, ok. Jestem ciekawy czego on znowu ode mnie chce. Pewnie znowu będzie mi prawił kazania... - powiedział Ross wychodząc z kuchni.

Rocky i Ell spojrzeli na siebie i w jednej chwili razem powiedzieli : "Fuuj!" 



* w pokoju Riker'a*

Ross stał przed drzwiami brata i nie wiedział czy ma wejść, czy nie. Postanowił jednak zapukać.

- Właź Ross.
- Podobno chciałeś ze mną pogadać. - powiedział Ross.
- Tak. Siadaj i słuchaj uważnie tego, co mam ci do powiedzenia, bo dwa razy nie będę powtarzał. Jeszcze raz zrobisz to Vanessie, to będziesz trupem. Zapamiętaj to sobie gówniarzu!
- Ale co ? 
- Słuchaj. Na razie jestem spokojny, ale za chwilę to się może zmienić...
- No ok. Chodzi ci o to wczoraj ?
- Brawo. Ktoś uruchomił mózg.
- Tak naprawdę, to nie wiem, co się tam stało. Rydel mi przed chwilą powiedziała, że niby całowałem się z Paulą..
- Niby ? Niby ?! Chłopczyku jak ty masz takie jazdy po alkoholu to nie chlej tyle ! Lepiej zajmij się swoją dziewczyną, bo drugiej takiej nie spotkasz. 
- Ej, ej. Co ty sugerujesz ?
- Radzę ci, żebyś przestał pić i żebyś zajął się swoją dziewczyną, bo drugiej takiej nie ma.
- Haha. Co ty brałeś ? Ej. Na świecie jest tyle ładnych dziewczyn.. Jak nie ta to inna.
- Ross. Czyty w ogóle wiesz co ty mówisz ? Jak nie ta to inna ? Dobrze się czujesz ? Przecież nigdy nie znajdziesz takiej dziewczyny jak ona.. Nawet nie wiesz jak ona się czuła wczoraj, jak płakała. Zawsze kiedy ona ciebie potrzebuje, to ty masz "ważniejsze" sprawy do roboty. 
- Przestań tak gadać braciszku. Czekaj, czekaj. czy ty wczoraj byłeś u Vanessy ?Czy ona ci się podoba ? Wytłumacz mi to..
- Yy. Dobra. Tak, byłem i niej. I tak. Podoba mi się i to bardzo. To chciałeś usłyszeć ? A i uświadom sobie, że nie będę ciebie już więcej krył przed Vanessą. 
- Co ? Nie zrobisz mi tego. 
- A założymy się ? Zrobię to z największą przyjemnością.
- Dobra, dobra. Rozejm. Zmienię się. Przeproszę ją. Tylko powiedz mi jedną rzecz. Jak byłeś u niej wczoraj czy wy.. no... ze sobą spaliście ?
- Co ? Nie jestem taki jak ty. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił..
- Czyli wszystko między nami jest już ok ?
- No niech ci będzie. Ale wiedz, że jak jeszcze raz wywiniesz taki numer to nie będzie miło. Zapamiętaj.
- Zapamiętam. To zgoda ?
- Zgoda. - powiedział Riker i razem przybili sobie piątkę.


Z uśmiechami zeszli na dół. Usłyszeli głosy Rydel i Vanessy dobiegające z kuchni..

- Riker. Mam pomysł. Nie chcę żeby Vanessa mnie teraz zobaczyła. Zagadaj je a ja muszę coś przygotować dla niej. A i jeszcze jedno. Wyśle ci sms'a z adresem i przywieziesz tam Vanessę. Ok ?
- Ok. Nie wiem, co knujesz ale podoba mi się to. Niech ci będzie. Zrobię to, ale wiedz, że jak to spieprzysz to inaczej sobie porozmawiamy..
- Tak, tak. Wiem. To idź je zagadaj a ja spadam.
- Dobra. Czekam na sms'a.
Riker posłusznie poszedł do kuchni i zrobił to, co chciał Ross. 









Welcome kochani ! Rozdział beznadzieja. Wiem. Brak weny, brak czasu.. Przepraszam Was, że musieliście tak długo czekać na ten rozdział. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Wiem, że winny się tłumaczy, ale cóż. Jednym słowem SZKOŁA.
Dziękuję Wam za ponad 3000 wyświetleń ! Jesteście kochani. No i oczywiście te komentarze. Dziękuję Wam za to bardzo z całego serca. Nie wiem, czy wiecie, ale Wam przypomnę. Dzisiaj (2 marca 2014r.) o godzinie 17.00 jest akcja na TT. Wszyscy, co mają Twittera niech robią spam hasłem : #R5ComeToPolandInAugust . Liczymy na to, że R5 przyjedzie do nas jeszcze w tym roku ! :D Spamujcie kochani. Może nam się uda. ;*
Czekam na komentarze od Was. Liczę na to, że chociaż ktoś z Was weźmie udział w akcji na TT. 
A teraz pytanka do Was : Co u Was nowego ? Jak myślicie, co Ross przygotuje dla Vanessy ?, Co wydarzy się dalej ?, Czy Ross będzie już wierny Vanessie ?  - Odpowiadajcie. 

PS. Widzieliście dzisiaj jak Ross gotował w Sunday Brunch ? Jak nie, to macie link : https://www.youtube.com/watch?v=Vq4gMLhm9hI  (tutaj jest tylko kawałek nagrany  :D )



Kocham Was. <3 <3 <3


Dzisiaj macie zdjęcie Ross'a i Riker'a. ;*




`Becia`




środa, 19 lutego 2014

Rozdział 15.

Rozdział 15. - That's impossible..

*tydzień później*


Kochany pamiętniczku!

Minął tydzień. Cały czas bawiliśmy się wspaniale. Nie kłóciliśmy się. Było po prostu idealnie. Ale niestety Paula jutro wyjeżdża.. Szkoda.. Bardzo się z nią wszyscy zżyliśmy. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Obiecała nam, że przyjedzie jak tylko będzie miała czas. Oczywiście nie obędzie się bez przyjęcia pożegnalnego..


Odłożyłam pamiętnik na biurko i razem z Paulą poszłam do Rydel. 
Zapukałyśmy i nikt nie otwierał. Postanowiłyśmy wejść.
- Rydel..
- W kuchni jestem.. - krzyknęła blondynka.
- Heej kochana. - powiedziałyśmy chórem po wejściu do pomieszczenia.
- No cześć. 
- Co tam pichcisz ? 
- A ciasto czekoladowe. Chcecie pomóc ? 
- Jasne. Przecież po to tutaj przyszłyśmy.
- Świetnie. 
- Umm. Gdzie są wszyscy ? Coś tutaj pusto.. - powiedziałam. 
- Tak w końcu cisza i spokój. Chłopaki pojechali do sklepu po coś 'mocniejszego'. 
- Ahaa. To dziś też mają zamiar się upić do nieprzytomności..
- No jak widać tak. Nic kochana na to nie poradzisz.
- No fakt. Ale Ross nie może za dużo wypić, bo obiecał mi, że pojedzie jutro ze mną na lotnisko odwieźć Paulę na samolot. 
- No to kochana musisz mu to prędzej oznajmić, bo jak tego nie zrobisz to czarno to widzę..
- Taa. Ja też. szczególnie przez to, co widzę..
- A co ty takiego widzisz ? 
- Spójrz przez okno.. 
Blondynka podeszła do okna i zrobiła duże oczy..
- Ej.. Czy oni czasem nie obrabowali monopolowego ?? Po co im tyle alkoholu ? - powiedziała z niedowierzaniem..
- Masz rację. Czy oni to zamierzają dziś wypić ? Bo jak tak, to ja nie biorę w tym udziału..
- Masz rację. Trzeba im to wybić z głowy.. Poczekaj zaraz tu będą to już ja sobie z nimi porozmawiam. - powiedziała Rydel..

Po chwili chłopaki weszli do domu z szerokim uśmiechem na ustach.
- Hej chłopaki. 
- No siemanko siostrzyczko.
- Powiedzcie mi jedno. Po co Wam tyle alkoholu ? Przecież można by upić tym stado słoni !!
- Oj tam. Nie przesadzaj. - powiedział Ross.
- Tak, tak. A powiedz mi, czy nadal będziesz taki zadowolony jak zrobię przepiękne zdjęcie tym wszystkim butelkom i wyślę je rodzicom. Na pewno będą zadowoleni. 
- Nie zrobisz tego. - burknął Ross.
- A założymy się ? Ale ostrzegam. Jak to zrobię to nie będzie już tak miło.. To jak będzie ? 
- Ok ok. Niech ci będzie. 
- No. I o to chodziło. A teraz cały karton do mnie. 
- Ej no.. Ale impreza pożegnalna na 'sucho' to nie wcale impreza. - wtrącił Ell.
- Mądrale.. Ostatnio upiliście się do nieprzytomności. Więc dziś ja dysponuję alkoholem. Wypijecie tyle, na ile ja wam pozwolę.
- Chciałem ci przypomnieć, że ty, kochana siostrzyczko ostatnio upiłaś się razem z Ell'em, Riker'em i Rocky'm, a to ja byłem trzeźwy z Van.. - powiedział Ross.
- No to co. Ale ty i tak młody nie możesz pić. Do 21 lat trochę ci brakuje. 
- Z tego co wiem to tobie też. 
- No i co. Mi brakuje pół roku, a tobie mój drogi trzy lata..
- Co to za różnica.
- Oj duża. Nie marudź tylko dawać mi tutaj ten alkohol..
- Ok, ok. Niech ci już będzie. 
- No. Jak ja was kocham. 

Po chwili Rydel wróciła do kuchni z uśmiechem triumfatora i pudłem alkoholu.
- Jak ci się to udało kochana ? - spytałam.
- Mam swoje sposoby. Hehe. Troszkę szantażu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. - zaczęłyśmy się śmiać. 


*17.56*

Kiedy skończyłyśmy pomagać Rydel poszłyśmy do domu się przebrać. Ja wybrałam to : 


a Paula to :

Coś po 18.00 byłyśmy znowu u Lynch'ów. Imprezka dopiero się rozkręcała. 

- Na samym początku wypijmy za zdrowie Pauli. Żeby doleciała spokojnie do Polski i wróciła do nas jak najszybciej. - powiedział Ross.
- Czemu na początku ? - spytała Rydel.
- Bo później możemy nie być w stanie.. - zaczęliśmy się śmiać.
Wypiliśmy drinki, włączyliśmy wolniejszą muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Ja oczywiście z Ross'em, Ell z Delly, Rocky z Paulą, a Riker poszedł po coś do kuchni. 

*

Zabawa była świetna. Kiedy już nam się znudziło tańczenie postanowiliśmy zagrać w 'butelkę'. Pierwszy kręcił Rocky. Wypadło na Ell'a.
- No Ratliff. Prawda czy wyzwanie.
- Zaryzykuję. Wyzwanie. 
- Hmm. Może wyjdź na ulicę i z całej siły krzyknij, że kochasz Rydel ponad życie.
- Ok.
Ratliff wyszedł przed dom, a my razem z nim, żeby to zobaczyć. Chłopak oczywiście zrobił to bez zastanowienia ponieważ to była prawda. Weszliśmy do środka i zaczął kręcić Ell. Wypadło na Riker'a.
- Oo. Rikuś. Prawda czy wyzwanie ?
- Prawda.
- Czy jesteś w kimś zakochany ?
- Tak. - odpowiedział bez wahania.
- Uuuu ! - zaczęli wszyscy krzyczeć. - A w kim ? - dopytywał się Ell.
- Na pewno nie w tobie. Trzeba było lepiej zadać pytanie. 
Gra toczyła się dalej. Kręcił Riker i wypadło na Delly.
- Prawda czy wyzwanie siostrzyczko ?
- Zdecydowanie prawda. 
- Szkoda, bo miałem takie fajne wyzwanie dla ciebie..
- Twój problem. Pytasz czy nie ? 
- Ok, ok. Czy czujesz coś do naszego kochanego Ratliffa ?
- Yyy.. - dziewczyna zarumieniła się i odpowiedziała. - To nie wasza sprawa.
- Ej, ej. Musisz odpowiedzieć. Nie ma tak.. - powiedział Rocky.
- Niech wam będzie. Może trochę..
- Uuu. Ratliff. Wiedziałeś ? - rzucił Ross.
- Niee. - wszyscy wybuchli śmiechem.
Zakręciła Rydel i wypadło na mnie. 
- Wyzwanie prawda ? - spytała Delly.
- Niech ci będzie. - odpowiedziałam.
- Pocałuj namiętnie Ross'a.
- Prościzna..
Zrobiłam to i zauważyłam, że Riker gdzieś wychodzi. "Pewnie zaraz wróci" - pomyślałam. Po chwili wróciliśmy do dalszej zabawy. Zakręciłam i wypadło na Paulę.
- Prawda czy wyzwanie ? - spytałam.
- Prawda.
- Co sądzisz o Ross'ie ?
- Hmm. O Ross'ie. A więc tak. Jest uroczy, miły, przyjacielski, zabawny, przystojny.. Mamy dużo ze sobą wspólnego. Świetnie śpiewa i gra. Lubię jak się śmieje i jeździ na desce. Ma najlepszy zespół na świecie. A jego dziewczyna jest najlepszą babką pod słońcem.

Graliśmy dalej świetnie się bawiąc. Oczywiście Rydel ni upilnowała chłopaków i znowu byli pijani.. Jak zawsze. Wszyscy byli zadowoleni. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy.. Tylko brakowało Riker'a. Spojrzałam na zegarek i nie było go już prawie godziny. Postanowiłam zostawić całe towarzystwo i pójść go poszukać. 
Po kilku minutach poszukiwań w końcu go znalazłam. Siedział sobie przy basenie patrząc w niebo.
- Hej Riker. Czemu uciekłeś od nas ? - spytałam.
- Hej. Wcale nie uciekłem, tylko chciałem pobyć chwilę sam..
- Aa. Myślałam, że się obraziłeś.
- Ja ? Nie. No co ty. W życiu nie mógłbym się na ciebie gniewać.
- To się cieszę. Ah.. Ross znowu się upił i nie da rady odwieźć jutro Pauli na lotnisko..
- Ale ja jestem trzeźwy. Mogę jutro z wami pojechać na to lotnisko.
- Naprawdę ?
- Tak. Nie ma problemu.
- Dziękuję. Wspaniały jesteś. - powiedziałam i przytuliłam go.

Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Przerwałam ją oczywiście..

-Nad czym tak rozmyślasz ? - spytałam.
- A nad wszystkim i nad niczym..
- Aaa. Zdradzisz mi chociaż rąbek tajemnicy ? 
- Tak. Myślę o dziewczynie, która mi się podoba.
- Oo. No proszę. To ta dziewczyna musi być ogromną szczęściarą, bo czuję, że ktoś się w niej zakochał. 
- Oj tak. To prawda.
- A znam ją ? 
- Tak. 
- A jak wygląda ? Sorry za te ciekawskie pytania..
- Ok, ok. Nie przeszkadzają mi te pytania. A więc ta dziewczyna ma niebiesko szare oczy. Długie, brązowe i falowane włosy. Ślicznie się uśmiecha. Jest wesoła, szczera. I jej chłopak to dupek.
- Ou. To ona ma chłopaka ? 
- Tak. Taki durny i młodszy ode mnie blondasek, który często działa mi na nerwy..
- Mówisz tak, jak byś mieszkał z tym chłopakiem na co dzień..
- Bo tak jest. Tym chłopakiem jest Ross, a dziewczyną ty Van..
- Yyy. Co ? Nie Riker. Nie rób sobie ze mnie żartów..
- Ale w takich sprawach nigdy nie robię sobie żartów, Van. Nawet nie wiesz jak mnie wkurza fakt, że jesteś z Ross'em, a nie ze mną.. Nawet nie wiesz jak boli kiedy widzę was razem. Dlatego wyszedłem, jak miałaś pocałować się z nim, bo bym tego nie wytrzymał..
- Od jakiego czasu to trwa ?
- Spodobałaś mi się od tego czasu kiedy pierwszy raz ciebie zobaczyłem.. Ale zacząłem się w tobie zakochiwać po tym całym incydencie na Sylwestrze.. Myślałem, że wtedy go zostawisz.. Ale jednak się myliłem. Wiem, że to, co teraz powiem niewiele da, ale kocham cię Vanessa i nigdy nikogo tak bardzo nie kochałem..
- Ale Riker.. Ja teraz jestem z Ross'em. Zrozum to. Lubię ciebie bardzo, bardzo. Kocham ciebie tylko jako przyjaciela.. - Riker cały czas patrzał mi prosto w oczy, a ja mówiłam dalej.. - Przepraszam. Nie chciałam cię zranić. Ale teraz jestem z Ross'em i nic na to nie poradzę. Kocham go ponad życie. 
- Wiedziałem. I co ja sobie wyobrażałem.. Że go zostawisz ? Po co ja ci w ogóle to powiedziałem.. Przepraszam. 
- Ale za co ty mnie przepraszasz ? Za to, że się we mnie zakochałeś ? 
- Za wszystko. Nie powinienem był ci tego mówić.. 
- Riker. Przestań. Dobrze, że mi powiedziałeś.. Bo przecież obiecaliśmy sobie kiedyś, że nie będziemy mieć przed sobą żadnych tajemnic..
- No fakt. Dziękuję ci, że mnie wysłuchałaś do końca i oczywiście nie wyśmiałaś..
- A czemu niby miałbym ciebie wyśmiać ?
- Bo kilka lat temu wyznałem innej dziewczynie miłość, a ona mnie wyśmiała i upokorzyła.. Nie mogłem się po tym pozbierać. 
- Tak mi przykro.. - powiedziałam i przytuliłam się do niego.. 
- Sorry, że się tak wygłupiłem. Ale mam nadzieję, że nadal jesteśmy przyjaciółmi ?
- No pewnie. A jak mogło by być inaczej ? - zaczęliśmy się śmiać. 
Po chwili przyszła Rydel.
- Grr. Co za ludzie.. - powiedziała blondynka, przysiadając się do nas.
- Co się stało ? - spytałam. 
- A bo wszyscy się znowu upili. Chyba trzeba będzie wprowadzić jakieś zasady w tym domu, bo nie wytrzymuję już z nimi. 
- Rozumiem.. 
- A właśnie. Ross się upił. Wątpię, żeby mógł jutro jechać z wami na to lotnisko..
- Wiem Rydel. Właśnie przyszłam poprosić o to Riker'a, bo jak widać tylko on jest trzeźwy z chłopaków.. 
- Oo. To super. 
- Tak. Też się cieszę. Chociaż jeden mądry.. - zaczęliśmy się śmiać.
- Chodźcie do domu. Zimno już się robi.. 
- Masz rację kochana. Już idziemy. 

Wstaliśmy i poszliśmy prosto do salonu, gdzie bawiło się nasze pozostałe towarzystwo.. Ale to, co tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg....











Hej, hej. No Kochani mamy już 15. rozdział. Jak się podoba ? :D Moim zdaniem jest nuudny. Ale mniejsza o to. Chciałabym Was bardzo, ale to bardzo przeprosić za tak długą nieobecność. Wiem, że miałam dodać coś w weekend. Ale Sami wiecie. Szkoła, kartkówki, testy i inne duperele. Grr. Mam już dość tej szkoły. Ja chcę już wolnee ! Taa. Wiem, chcieć nie znaczy móc. ^.^ Co tam u Was kochani ? Jak tam samopoczucie ? Też Was tak 'piłują' w tej szkole ? ^.^ Kto z Was ma ferie ? :) Ostatnio popracowałam trochę nad wyglądem bloga. Jak Wam się podoba ?  Kolejna sprawa. Dziękuję Wam wszystkim, którzy czytają mój blog. Ostatnio osiągnął ponad 2000 wyświetleń ! <3 Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję. Nawet nie wiecie jak mnie to cieszy. Ta liczba pokazuje mi, że chociaż ktoś zagląda na mojego bloga i czyta moje 'wypociny'. No i oczywiście dzięki za wspaniałe komentarze do rozdziałów, które bardzo, bardzo motywują do dalszej pracy (blogerki wiedzą o czym mówię :D). Jeszcze raz za wszystko Wam dziękuję kochani. <3 <3 <3
A teraz pytanka do Was : Co może się dalej wydarzyć ?, Co zobaczyła Vanessa ?, Czy Riker da sobie spokój z Vanessą ? <Ou.. Ale się rozpisałam hehe. > Piszcie kochani. 
Czekam na Wasze komentarze. Pozdrawiam gorąco. <3 <3

A tutaj tradycyjnie piosenka. 


Buziakii. ;* ;* ;*


`Becia`

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 14.

Rozdział 14. - Ross, wszystko ok ? 

[...]

Jechałam sobie powoli nie spiesząc się. Przecież miałam dużo czasu. Mój chłopak zabawiał się z moją najlepszą kuzynką, a ja robiłam dobrą minę do złej gry. Udawałam, że wszystko w porządku. Ale tak nie było. Kiedy widziałam ich razem w skateparku to aż się we mnie gotowało. Byłam strasznie zazdrosna o Ross'a i mega wkurzona na Paulę. Od mojego wyjazdu do USA zmieniła się o 180 stopni. Nie poznawałam jej. Kiedyś była zawsze poukładaną i nieśmiałą dziewczyną a teraz ? Kompletnie nie wiem co mam robić. Czy interweniować i poważnie porozmawiać z Ross'em czy się usunąć i unikać ich. Znowu miałam w głowie mętlik. Kiedy dojechałam do domu zdjęłam rolki i pobiegłam do swojego pokoju zobaczyć czy nie dzwoniła czasami Rydel, bo telefon zostawiłam w domu.. 
Wzięłam telefon do ręki i położyłam się na łóżku. Były trzy nieodebrane połączenia.. Wszystkie od Ross'a. Ha ! Pomyślałam. Jednak sobie o mnie przypomniał. Siedziałam chwilę zamyślona. Po czym zadzwonił telefon. Wyświetliło mi się zdjęcie mojego chłopaka.

*rozmowa telefoniczna*

- No w końcu - powiedział Ross.
- Co w końcu ? 
- No odebrałaś telefon. Gdzie jesteś ? 
- Jak to gdzie ? Już w domu.  
- Czemu nam nic nie powiedziałaś ? Martwiliśmy się..
- Naprawdę ? Oo. Wzruszyłam się. 
- Co się stało, że nic nam nie powiedziałaś i po prostu sobie poszłaś ? 
- Yy. Nic ?
- Kochanie, czy ty jesteś zła ? 
- Nie. Czemu pytasz ? 
- Słyszę to w twoim głosie wydaje ci się. 
- Nic mi się nie wydaje. O co jesteś zła ? 
- Nie jestem zła. - powiedziałam i rzuciłam telefonem o ścianę. Po czym dodałam : Nie jestem zła tylko strasznie wkurzona ! 
Postanowiłam pójść do Rydel..

* w tym samym czasie u Ross'a i Pauli*

- Przeszukałam cały skatepark wzdłuż i szerz. Nikt jej nie widział. Odebrała już ten telefon ? 
- Tak.
- I gdzie jest ? - spytała Paula.
- W domu. Kompletnie nic z tego nie rozumiem..
- Z czego  ?
- No jak spytałem co się stało, że poszła to powiedziała, że nic a na pytanie czy jesteś zła powiedziała, że nie i rzuciła telefonem..
- Dziwne. Nie znałam jej od tej strony..
- No ja też nie. Ciekawy jestem co się stało..
- Nie ma co gdybać. Jak się jej prosto w oczy nie spytasz to ci nie powie. Trochę ją znam..
- Myślisz ?
- Tak. Wracajmy..
- Ok. 
Ross ruszył jak z procy. Po jakichś 15 minutach byli już w domu. 


*
Blondyn rzucił swoją deskę przed dom i pobiegli razem z Paulą do domu Vanessy. Drzwi otworzyła im jej mama. 
- Cześć ciociu. Czy jest może Van ? 
- Nie. Nie ma jej tutaj. Była na chwilkę, ale potem zaraz wyszła.. Czy coś się stało ? 
- Nie. Po prostu muszę z nią porozmawiać - powiedział Ross.
- Aha. 
- No nic. Pójdę jej poszukać. Do widzenia. 
- Do widzenia. 

Paula została już w domu a Ross nadal szukał Vanessy. Hmm. Gdzie ona może być ? - zastanawiał się. Postanowił najpierw pójść do Rydel, bo wiedział, że jak dziewczyna ma jakiś problem to zawsze idzie do niej się wygadać. I trafił w samo sedno. Wbiegł po schodach do góry i wszedł do pokoju Rydel.

- Puka się. - powiedziała blondyna. - Co ty sobie myślisz ? 
- Co ? - spojrzał się na siostrę, potem na brunetkę. - Van, kochanie. Nawet nie wiesz jakiego stracha mi napędziłaś tym zniknięciem..
- To ja może zostawię Was samych - wtrąciła Rydel.
- Nie zostajesz tutaj ze mną. - powiedziała dziewczyna.
- Dlaczego sobie poszłaś ? - ciągnął dalej Ross.
- Na prawdę jesteś aż tak głupi ? Nie domyśliłeś się ?
- Yy. No nie.. Co ja znowu takiego zrobiłem ? 
- Naprawdę się nie domyślasz ?
- Nie. To powiesz mi czy będziemy się tak bawić w 'kotka i myszkę' ?
- Tak.
- Dobra. Chodzi ci o Paulę ? I o dzisiejszy dzień ? 
- Bingo ! 1:0. Grasz dalej ? 
- Bardzo śmieszne. Co zrobiłem nie tak ? 
- Pomyśl.. Jak już coś wymyślisz to wiesz gdzie mnie szukać. - powiedziałam. - Rydel ja już muszę iść.. Paa. Do jutra. 
- Szkoda, że tak szybko. Paa.

Zeszłam na dół i kierowałam się do wyjścia. Przed drzwiami zatrzymał mnie Riker.

- Już tak szybko idziesz ? - spytał.
- No tak wyszło. Muszę iść do domu. 
- Ross ?
- Tak. 
- Wiedziałem. Co tym razem ? 
- Później ci powiem, albo spytaj się Rydel. Ona wie. 
- No ok. 
- Pa..
- Cześć.

*

Weszłam do domu i poszłam do siebie. Wzięłam laptop i postanowiłam obejrzeć sobie jakiś film.. Nie zdążyłam go włączyć, bo do mojego pokoju zapukała Paula.
- Tak ? - spytałam. - Chciałaś czegoś ? 
- Możemy pogadać ?
- Jak chcesz to ok. 
- Powiedz mi czemu uciekłaś ze skateparku ?
- Nie uciekłam, tylko sobie pojechałam do domu. Nie chciało mi się tam siedzieć i gapić się na was jak wspaniale się razem bawicie..
- Aha. No fakt. Wtedy usiadłaś na ławce a my poszliśmy jeździć. Sorry. Chyba nie jesteś zła  ?
- Co ? Pff. Nie.
- Na pewno ? 
- Tak. Wszystko ok. Już mi przeszło.
- To świetnie. tak się cieszę, że się już nie fochasz.. 
- Nom. Ja też. 
- Co robisz ? 
- A mam zamiar oglądać film.. Chcesz się przyłączyć ? 
- Pewnie ! Co oglądamy ?
- The Last Song.
- No co ty ? Zawsze kiedy oglądam ten film ryczę jak małe dziecko.
- Wiem. Ja też. 

Włączyłam film i było jak dawniej. Było jak jeszcze mieszkałam w Polsce.. Uwielbiam takie momenty. 


*w tym samym czasie u Lynch'ów*

Riker wyszedł właśnie z pokoju Rydel i udał się do swojego brata.

- Ross do jasnej cholery ! Co ty znowu wyrabiasz ?
- Ale, że co ?
- Jeszcze się pytasz ? Nie dawno odzyskałeś Vanessę, a teraz znowu chcesz ją stracić  ?
- Nie. 
- Mhm.. To w takim razie co zamierzasz z tym zrobić  ?
- Z czym ? 
- Nie rób z siebie idioty większego niż jesteś. Jak masz zamiar przeprosić Vanessę ? 
- Nie wiem jeszcze.. 
- To coś wymyśl. Bo ta dziewczyna nie zasługuje na takiego dupka jak ty. - krzyknął Riker, trzasnął drzwiami i poszedł do siebie.

To co powiedział Riker dało Ross'owi do myślenia..

*

Kiedy film się skończył poszłyśmy na dół do kuchni pomóc mamie przy kolacji. Zrobiłyśmy moje ulubione danie - lasagne. Doskonale się bawiłyśmy i ani razu Paula nie wspomniała o Ross'ie. Chyba zrozumiała, że jest moim chłopakiem i ma trzymać się od niego z daleka. Po kolacji pozmywałyśmy razem z Paulą naczynia i poszłam do swojego pokoju. Było duszno więc otworzyłam okno. Położyłam się na łóżko, włączyłam sobie muzykę i sięgnęłam po pamiętnik. 

Kochany pamiętniczku ! 

Dużo się ostatnio wydarzyło. Przyjechała Paula ! Tak się na początku cieszyłam, ale później zwątpiłam. Ross jak ją pierwszy raz zobaczył miał oczy wielkości orzechów włoskich. Cały czas się za nią uganiał. Pewnego dnia pojechaliśmy do skateparku oni na deskach a ja na rolkach, ale mniejsza o to. Przez ten cały czas nie odstępowali siebie na krok. Razem jeździli, rozmawiali, wydurniali się. A na mnie nie zwracali uwagi. Chyba w ogóle zapomnieli, że ja tam też jestem. W pewnej chwili jak tak na nich patrzałam wkurzyłam się strasznie i po prostu odjechałam. Byłam ciekawa, czy się zorientują. Kiedy byłam już w domu Ross zadzwonił do mnie z pytaniem czy nie jestem zła. No kurde ! Byłam tak wkurzona, jak cholera. Ale po rozmowie z Rydel trochę się uspokoiłam. Pogadałam sobie też z Paulą i wszystko sobie wyjaśniłyśmy. Chyba już zrozumiała, że Ross nie jest jej chłopakiem tylko moim. Jestem ciekawa, co Ross zrobi, żeby mnie przeprosić, bo chyba wie jak durnie się zachował. Chociaż ja już nie jestem na niego zła ( no może troszkę) Ale jestem ciekawa jak to rozegra..


*

Odłożyłam pamiętnik na szafkę i usłyszałam wielki huk za moimi plecami. Bardzo się przestraszyłam. Obróciłam się, a na podłodze leżał Ross. 

- Ross. Nic ci nie jest ? Wszystko ok ? Ross ! Powiedz coś ! - krzyczałam i byłam bardzo spanikowana, bo blondyn się nie ruszał. - Ross ! Ross! - miałam łzy w oczach.
Po chwili otworzył oczy i powiedział z uśmiechem : 
- Żartowałem. Nic mi nie jest.
- Wiesz ty co ! Głupi jesteś Naprawdę się przestraszyłam, że sobie coś zrobiłeś! - krzyknęłam. - Ty skończony dupku ! 
- Van. Przepraszam cię. 
- No chyba sobie jaja robisz !
- To nie miało tak wyjść.
- A jak ?
- Zupełnie inaczej. 
- Czyli jak ? 
- Mieliśmy normalnie porozmawiać.
Jak normalni ludzie. Wiem, że źle zrobiłem. Cały czas się uganiałem za Paulą. Wiem jak mogło to wyglądać. Ale tak naprawdę to kocham ciebie i tylko ciebie...   
- Stop ! I co sobie myślałeś ?
- Nic nie myślałem. Byłem głupi. Paula jest ładna, ale ty jesteś dla mnie najpiękniejszą i najważniejszą osobą na świecie.
- Dość. Powiedz mi. Czy za każdą ładną dziewczyną, którą zobaczysz gdziekolwiek też zapomnisz o całym świecie i będziesz za nią latał jak 'francuski piesek' ?
- Nie. Przepraszam cię. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.
- Obiecanki cacanki. Czy ty wiesz jak ja się wtedy czułam ?  
- No pewnie nie byłaś zadowolona i moim zdaniem byłaś na maxa wkurzona.
- No właśnie. Powiedz mi co ty byś zrobił gdybym to ja ci wywinęła taki numer ? Hmm ?
- Nie wiem. Na pewno był bym zazdrosny jak cholera i na 100 % ten koleś by dostał ode mnie w ryj.
- No widzisz. I jak po tym wszystkim ma być między nami dobrze ? Jaką ja mam pewność, że znowu czegoś podobnego nie zrobisz ?
- Obiecuję. 
- I mam ci w to uwierzyć ? 
- Jak nie chcesz to nie musisz, ale mówię serio. To jak będzie ? Wszystko ok ? Już się nie kłócimy ? 
- Tak. Już się nie kłócimy. Ale obiecuję ci. Jak jeszcze raz wywiniesz mi taki numer to wtedy się przekonasz jaka mogę być wściekła. 
- Dobrze. Trzymam cię za słowo. - zaczęliśmy się śmiać.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. A teraz mnie przytul głuptasie. 

Ross mnie pocałował, a potem przytulił. Siedzieliśmy sobie na łóżku i rozmawialiśmy, będąc wtuleni w siebie. Gadaliśmy chyba przez całą noc.




Hej, hej. No to jest już 14. rozdział.Moim zdaniem jest w miarę. Pisałam go kawałkami, bo miałam strasznie dużo nauki.. Grr. Ta durna szkoła. :) :) :) Jak już wiecie 5 lutego był koncert R5 w Polsce i niestety nie mogłam przyjechać, bo za daleko.. :'( Miałam depresję jak cholera. Ale teraz jest już dobrze. :D Głęboko wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu. Mam nadzieję, że przyjadą jeszcze do Polski. Wierzę w to. <3 A teraz do ty co byli : Jak tam koncert ? Jak było ? Opowiadajcie. Jeżeli macie jakieś zdjęcia, albo filmy to jak oczywiście możecie prześlijcie je do mnie na adres : beata.brzezinska123@gmail.com . Jeżeli coś wyślecie będę Wam bardzo za to wdzięczna. ;* ;* Jak tam w szkole Wam idzie ? Mi nie za ciekawie. Mam strasznie dużo pracy. Same kartkówki, sprawdziany. Mam już tego dość. Ja chcę wakacje. Na pocieszenie powiem Wam, że do wakacji zostało 139 dni.. Czyli licząc od tej chwili to 4 miesiące, 2 tygodnie, 3 dni, 18 godzin i 38 minut. ^.^ 
Jak myślicie co może się dalej wydarzyć ? Piszcie. Czekam na Wasze komentarze, które bardzo motywują. <3 <3 Nie wiem kiedy kolejny rozdział. (szkoła i te sprawy) Ale jak mi się uda to może coś w okolicach weekendu, ale nic nie obiecuję. Czekam na Wasze komentarze. 
Kocham Was ! <3 <3 
Trzymajcie się ciepło. Buziaki. ;* ;*

PS. I niech mi nikt nie mówi że R5 nie umie powiedzieć nic po polsku. ^.^ <3
Jeej. Jak Ross to słodko powiedział. *.*



A tutaj macie fragment koncertu co udało mi się znaleźć na YT. :D <3 


I jeszcze na koniec tradycyjnie piosenka. ^.^ (podobno na koncercie przy tej piosence zamiast Cali Girls zaśpiewali Polish Girls.) That's sooo sweet. <3





`Beata`